Line 6 POD GO – czyli jak zostawić konkurencję w tyle

Zaprezentowany po raz pierwszy na targach NAMM w 2020 roku Line 6 POD Go szturmem wziął rynek multiefektów gitarowych. Zyskał przychylność zarówno recenzentów, jak i gitarzystów.

Line 6 POD GO

Przyczyn takiego stanu rzeczy szukać należy nie tylko w parametrach technicznych urządzenia czy też jego funkcjonalności. Ale także przystępnej cenie oraz doskonałej jakości symulacji. Gdy rok później światło dzienne ujrzała jego bezprzewodowa wersja stało się jasne, że marka Line 6 za główny cel postawiła sobie odpowiedzieć na potrzeby jak najszerszego grona odbiorców. POD Go oraz POD Go Wireless to multiefekty kryjące w sobie gigantyczny potencjał brzmieniowy. Oferują one szereg opcji, które zaspokoją potrzeby zarówno profesjonalistów jak i amatorów.

O serii POD Go

Urządzenia z serii POD Go stanowią idealne połączenie dwóch najbardziej rozpoznawalnych rozwiązań marki. Wysokiej klasy efektów znanych z serii Helix oraz kompaktowego rozmiaru niezwykle popularnych multiefektów z rodziny POD. Zarówno wersja klasyczna jak i bezprzewodowa charakteryzują się nie tylko bardzo intuicyjną obsługą oraz niewielkimi gabarytami. Ale przede wszystkim brzmieniem nieodbiegającym od tego oferowanego przez znacznie droższe urządzenia, jak choćby Kemper Profiler. Już pierwszy kontakt z multiefektem POD Go utwierdza odbiorcę w przekonaniu, że obcuje z czymś unikatowym. Na pierwszy rzut oka widać bowiem, że zaprojektowany został ze sporą dawką precyzji i finezji. A to bezpośrednio przekłada się na fakt, że niezależnie od tego czy poszukujesz narzędzia do pracy w studiu czy estradowego kombajnu Line 6 POD Go okaże się doskonałym wyborem.

Pierwsze wrażenia

Podobnie jak w przypadku innych urządzeń od kalifornijskiego producenta, rozpakowaniu towarzyszą bardzo pozytywne odczucia. Obie wersje POD Go wykonane zostały w sposób bardzo staranny i przy użyciu wysokiej jakości materiałów. Obudowa z grubego aluminium doskonale koresponduje z bardzo solidnymi footswitchami i eleganckimi przyciskami funkcyjnymi. Pedał ekspresji pokryty jest czarnym, antypoślizgowym materiałem, który sprawia, że stopa doskonale trzyma się powierzchni. Cała konstrukcja dzięki gumowym stopkom oraz dobrze wyznaczonemu środkowi ciężkości nie przesuwa się nawet podczas intensywniejszego użytkowania. Wyświetlacz LCD cechuje się dużą czytelnością, choć w moim odczuciu cal więcej by nie zaszkodził. Egzemplarze testowe uruchamiały się szybko i były gotowe do pracy w niecałe 10 sekund.

Funkcjonalność, złącza

Przedni panel efektu wyposażony został w osiem przełączników nożnych: w pełni programowalne A, B, C i D; dwa przyciski do zmiany wartości; przełącznik Mode oraz Tap/Tuner. Powyżej znajdziemy 7 enkoderów – dwa przypisane do nawigowania po menu oraz pięć służących do zmiany parametrów. Po prawo od wyświetlacza umieszczono też cztery przyciski służące m.in. do zatwierdzania wprowadzanych danych, zapisywania presetów, zmiany banków czy też powrotu do ekranu głównego. Obok potencjometru głośności umieszczono także kontrolki sygnalizujące tryb działania pedału ekspresji.

Tył urządzenia zawiera szereg niezbędnych złącz. Zaczynając od lewej mamy Input (w wersji Wireless służący także do ładowania nadajnika), wejście na pedał ekspresji, pętlę efektów Send/Return, stereofoniczne wyjście liniowe, wyjście Amp Out (umożliwiające wykorzystanie dowolnego wzmacniacza jako “końcówki mocy” z pominięciem symulacji kolumny lub IR), wyjście słuchawkowe i złącze USB. W wersji bezprzewodowej po lewej stronie znajdziemy dodatkowo wygodny schowek na nadajnik G10T.

Warto zaznaczyć, że Line 6 POD Go umożliwia wykorzystanie, aż 10 bloków efektów na raz. To sporo jak na multiefekt tej klasy. Dorzucając do tego opcję Snapshots pozwalającą szybkie przywołanie całych wirtualnych “pedalboardów” otrzymujemy urządzenie o ogromnej wręcz funkcjonalności. A wszystko to bez zbędnych kompromisów i przy zachowaniu wyjątkowej prostoty obsługi. Line 6 Pod Go dysponuje ponad 300 efektami i symulacjami oraz obsługuje rzecz jasna zewnętrzne IR. Do dyspozycji mamy także looper, interfejs audio USB oraz pełną integrację z aplikacją POD Go Edit.

Line 6 POD GO

Jakość symulacji

Rozpisywanie się na temat jakości oferowanych symulacji nie ma większego sensu, a to przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, brzmienie jakie wykręcić możemy z tego niepozornego urządzenia pochodzi z doskonale znanych serii Helix, M oraz Legacy. A co za tym idzie plasuje się na naprawdę wysokim poziomie. Każdy z oferowanych efektów jest oczywiście stereofoniczny oraz charakteryzuje się adekwatnym poziomem dynamiki i skutecznością. Symulacje kolumn i wzmacniaczy zabrzmią doskonale niezależnie od tego czy podłączymy POD Go do aktywnej paczki czy wepniemy go w linię. To samo dotyczy dźwięku przesyłanego bezpośrednio do DAW za pomocą złącza USB.

System bezprzewodowy w wersji Wireless działał w trakcie testów bez zarzutu. Dźwięk odznacza się doskonałą dynamiką, jest żywy i przede wszystkim wolny od jakiejkolwiek latencji. Zasięg zintegrowanego systemu Relay w otoczeniu pozbawionym przeszkód kształtował się na poziomie 35 metrów. Czyli bardzo zbliżonym do deklarowanego przez producenta.

Dla kogo?

Line 6 POD Go to propozycja dla osób, które poszukują czegoś pomiędzy średniopółkowym multiefektem, a drogim “kombajnem”. W cenie kształtującej się na poziomie 2000 zł za wersję standardową i 2400 zł za wersję bezprzewodową otrzymujemy bardzo wszechstronne, bogate w świetne symulacje urządzenie. Sprawdzi się ono zarówno w warunkach domowych, jak i scenicznych. I choć skierowane jest głównie do średniozaawansowanych gitarzystów, to zarówno początkujący jak i profesjonaliści znajdą w Line 6 POD Go coś dla siebie.

Post Author: Łukasz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *